wtorek, 19 kwietnia 2016

Początek

Święta Joanna Beretta Molla, moja patronka z wyboru, jako nastolatka zapisała w swoich notatkach: 

Jezusie, przyrzekam poddać się wszystkiemu, co dla mnie przeznaczysz. Spraw, abym zawsze potrafiła odczytać Twoją wolę.
  1. Aby służyć Bogu, postanawiam nigdy więcej nie chodzić do kina bez upewnienia się wcześniej czy film, który jest wyświetlany, można obejrzeć bez grzechu, czy jest skromny i czy nie jest skandaliczny albo niemoralny;
  2. Postanawiam, że wolę umrzeć niż popełnić grzech śmiertelny;
  3. Chcę się bać grzechu śmiertelnego tak, jakby to był wąż, i, powtarzam: prędzej sto razy umrzeć niż obrazić Pana;
  4. Błagam Pana, aby pomógł mi nie iść do piekła i uniknąć wszystkiego, co może zaszkodzić mojej duszy;
  5. Odmawiać „Zdrowaś Maryjo” codziennie, tak, aby Pan dał mi świętą śmierć;
  6. Proszę Pana, aby sprawił, że zrozumiem jego wielkie miłosierdzie;
  7. Chcę już zawsze, począwszy od dnia dzisiejszego, na kolanach odmawiać modlitwy, tak rano, w Kościele, jak i wieczorem, w moim pokoju, w nogach mego łóżka. [Źródło: http://www.pch24.pl/sw--joanna-beretta-molla,2123,i.html#ixzz46HOF1pPg]

Wielu świętych, okazuje się, miało takie notatki. Niektóre z nich są nawet publikowane i czytane od paru stuleci. Ja - cóż, nie żebym nie próbowała... Pocieszam się, że systematyczność prawdopodobnie nie jest warunkiem koniecznym dopuszczającym do zbawienia. Być może, jako dziecko ery portali społecznościowych, będę zapisywać swoje przemyślenia częściej, jeśli się nimi z kimś podzielę. Być może częściej będę takowe mieć. 

Ten blog będzie trochę bardziej intymny niż mój drugi, zaniedbany lekko "twór". Nie aż tak intymny, jak zapiski Joanny (ona raczej nie pokazywała ich publicznie), ale wciąż. Będzie o relacji, która jest dla mnie bardzo ważna. O Tym, który jest wszędzie, ale czasem trudno go zauważyć. Bez argumentacji, bez przekonywania - bardziej o tym, jak czuję pewne rzeczy. Być może ktoś się tu kiedyś zaplącze i w jakiś sposób mu to pomoże. Wewnętrzne licho podpowiada: być może ktoś zaobserwuje, skomentuje, pochwali, jak mądrze pisze, dobre dziecko - ale chcę wierzyć, że ostatecznie nie po to tu piszę.

Ot, zapis dusznych myśli.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz